piątek, 28 maja 2010

Przestań zwlekać !

Przestań zwlekać ! Zacznij działać !


Brian Tracy.
„Smutne jest to, że ludzie są biedni, bo jeszcze nie zdecydowali, by
być bogatymi. Mają nadwagę i są niewysportowani, bo nie
zdecydowali jeszcze, by być szczupłymi i sprawnymi fizycznie.
Nieefektywnie marnują czas, bo nie zdecydowali jeszcze, by być
bardzo produktywnymi we wszystkim, co robią.”





Więc wiesz co robić aby być szczęśliwym ;-) 

Etykiety: , ,

Komentarze (24):

Blogger Grzegorz pisze...

Dlaczego mam dziwne wrażenie, że ten gość mówi jak do ułomnego... na pewne rzeczy nie mamy wpływu, jeżeli ktoś musi coś na siłę robić, przełamywać się, to mu nie daje radości. To jest sens tego wszystkiego, czerpać radość a nie na siłę robić sobie dobrze... chyba tylko szczęśliwi ludzie to pojęli, reszta tkwi w złudzeniu pseudonauki...

29 maja 2010 00:26  
Blogger Aleksandra pisze...

Grzegorzu masz rację ;-) ale chodzi mi o główne przesłanie o Nie poddawanie się ;-)

29 maja 2010 11:28  
Blogger Grzegorz pisze...

Nie poddaje się ten, co ma to w genach ;) Parę słów nic nie zmieni...

29 maja 2010 16:37  
Blogger Aleksandra pisze...

Eh.. żadne geny żadne geny ! jeżeli chcesz to się nie poddasz proste ;)

29 maja 2010 17:41  
Blogger Jacek pisze...

Żadne geny, to prawda. Myślę, że większe znaczenie ma to wszystko co siedzi w naszych głowach - jeśli będziemy wierzyć, że to wszystko zależy od genów to raczej na starcie skreślamy swoje możliwości. Przesada w drugą stronę też jest błędem - całkowite oderwanie się od swoich genów czy cech jest po prostu niemożliwe. Ale odpowiednie wykorzystanie danego nam inwentarza może zaowocować odpowiednim dla nas programem działania i osiągania kolejnych celów.

A co do Pana Sebastiana (jeśli dobrze pamiętam) to też nie jestem w stanie go słuchać. Jego ton jest straszny. A i sam jakoś nie brzmi przekonująco do tego...

29 maja 2010 22:31  
Blogger Grzegorz pisze...

Jak to napisał Jacek powyżej, ten gość w ogóle nie brzmi...
... dodając do tego "geny" - On (Pan Sebastian) nie ma w genach możliwości bycia przekonywującym. Składa się na to mimika jego sztywnej twarzy, ton głosu, dziwna skandowana dykcja, zasadniczo z jego twarzy nic nie wypływa, co za tym idzie, gość wykazuje brak indywidualności, powiela wszystkim znane schematy, będąc przekonanym, że to coś ważnego...

Mimo wszystko nadal sądzę, że pewnych rzeczy genetycznie nie jest człowiek w stanie przezwyciężyć. Jak to udowodnić...

hmmm... jeżeli jesteś zbudowany na podstawie kodu i to materialnego w postaci kodu genetycznego, to jak chcesz umysłem zmienić materialną część siebie? To co w umyśle też jest spowodowane przez możliwości genetyczne. Naszym zadaniem jest odkryć siebie, a nie zmieniać, trzeba wykorzystać swoje możliwości i za nimi iść, a nie na siłę próbować stać się piosenkarzem, mając więcej predyspozycji do bycia krawcem... nawet krawiec może być wielki, jak to pogłębi ;) Po co dążyć do śpiewania? Będąc krawcem będzie szczęśliwy, piosenkarzem typu Mandaryna tylko frustracja że nikt nie docenia... ależ to proste, ale człowiek lubi ... sobie życie komplikować i grzebać w umyśle... pewnych rzeczy nie zmienimy, je trzeba zaakceptować.

29 maja 2010 23:25  
Blogger Aleksandra pisze...

Zgodzę się że Pan Sebastian nie mówi zbytnio przekonująco ale chodzi mi tu bardziej (i tu znowu się powtórzę) o przesłanie, o to żeby nie zwlekać, o to aby zacząć działać :-) dziękuję wam za te wspaniałe komentarze ;-)

30 maja 2010 00:38  
Blogger Jacek pisze...

Nigdzie nie powiedziałem, że możemy wszystko zmienić. Ba, w swojej wypowiedzi podkreśliłem fakt, że pewne ograniczenia zawsze się pojawią. I nie ma przed nimi ucieczki. Ale takim ograniczeniem nie jest "tendencja do poddawania się" - i stwierdzenie "Nie poddaje się ten, co ma to w genach" które postawiłeś wcześniej jest moim zdaniem mocno przesadzone i błędne ;)
O to czy Pan Sebastian nie ma w genach możliwości bycia przekonującym sprzeczać się raczej nie będę. W tym filmie ich nie zaprezentował w każdym razie. Jak prześledziłem parę jego stron, jednak coś w nim musi być, skoro się tym jakoś zajmuje. Więc też całokształtu oceniać nie mam zamiaru. Ale ten filmik mu ewidentnie nie wyszedł ;P

30 maja 2010 00:42  
Blogger Grzegorz pisze...

Aleksandro, napisz mi... po co działać, po co nie zwlekać??? Jaki to ma sens. Przecież jest tyle różnych spraw, które i tak w końcowym rozrachunku doprowadzą do tego samego efektu, zmuszanie się i próba przejścia na skróty nic nie da... ja na przykład lubię podejście - mam czas :) Zdrowe podejście sprawia, ze wszystko samo płynie :)

30 maja 2010 15:44  
Blogger Grzegorz pisze...

Jeszcze jedno pytanie, piszesz o tych sprawach motywacyjnych, i też radzisz innym, by robili tak a tak, ostatnio skwitowałaś ten post słowami: ""Teraz już wiesz co robić by być szczęśliwym""

A Ty jesteś szczęśliwa, że tak mówisz???

31 maja 2010 02:11  
Anonymous zawada.tv pisze...

Jeśli decydujesz się na podejście - mam czas- wszystko samo płynie, decydujesz że płyniesz, ale nie wiesz dokąd. A ponieważ w końcowym rozrachunku, wszystko co robisz prowadzi do tego samego efektu, możesz skoncentrować się na tym co co będzie się działo zanim ten efekt osiągniesz.
można czekać bezczynnie na śmierć, albo realizować się jeszcze za życia.

31 maja 2010 17:09  
Blogger Aleksandra pisze...

Tak jestem szczęśliwa ;-) Ja ludziom nie rozkazuję ja tylko doradzam a kto będzie chciał to będzie chciał kto nie to nie zmuszam, każdy ma inne podejście ;-)

31 maja 2010 17:09  
Blogger Grzegorz pisze...

Zawada.tv --::-- skąd to przekonanie że nie można się realizować płynąc? Płynięcie dla mnie jest odkrywaniem siebie i pogłębianiem siebie, rozwijaniem, płynięcie pod prąd, albo szukanie czegoś innego to próba zrobienia na siłę ze świni konia. Dziś większość ludzi udaje i płynie pod prąd cierpiąc katusze, a to tylko dlatego że muszą coś robić, coś osiągnąć, coś podpatrzają powąchają... oczywiście te specyficzne cierpienia są marginalizowane ;) Bo przecież liczy się tylko sukces i ta euforia... To pewnie co masz na myśli jest przejściem jak ślepa kura przez życie w poszukiwaniu ziarna. Zrealizujesz się, zarobisz, strzały adrenaliny... a na łożu śmierci - jeszcze tyle do zrobienia!! Oj źle życie wtedy się przeżyło...

31 maja 2010 19:15  
Blogger Grzegorz pisze...

Aleksandra --:::-- jeżeli w sieci się bawisz, musisz się liczyć z tym, że ktoś zechce przekonać, co masz ciekawego do powiedzenia ;)
Skoro jesteś szczęśliwa, to... zdradź sekret jak być szczęśliwym. Nie podpieraj się cytatami, ale własnym doświadczeniem. Wielu ludzi co uwielbia się uczyć, chłonie wiedzę, sypie cytatami jak z rękawa, mają zadziwiające zdolności zapamiętywania, nazywa się ich często geniuszami, super inteligentnymi osobami, podczas gdy w rzeczywistości to nazywa się sztuczna inteligencja, czyli niczym twardy dysk w komputerze napakowany jest danymi i programami, i na ich podstawie generuje odpowiedzi. Prawdziwa inteligencja to zdolność do tworzenia, to kreatywność, to nie sypanie cytatami z rękawa ale pomysłami i obserwacjami życia codziennego! Osoby szczęśliwe są naprawdę inteligentne, bo... ponoć tylko głupi komplikuje sobie życie i jest smutny, albo się oszukuje... Na przykład jednym z najgłupszych ludzi na ziemi byli: Albert Einstein, Winston Churchill, i inne osobniki uważane za geniuszy, może genialni, ale w wąskiej dziedzinie, a prywatnie chorzy umysłowo... nieszczęśliwi... gdzie często właśnie praca służyła temu, by zagłuszyć sfery z którymi sobie nie radzą... bo nie płynęli, tylko uciekali...

Pytanie samo się rodzi po przeczytaniu tego wywodu ;)

31 maja 2010 19:30  
Anonymous Zawada.tv pisze...

Grzegorzu. Twoje wywody są dla mnie nieco szokujące.
Więc osoba która realizuje swoje cele, zamiast czekać nie wiadomo na co, marnuje sobie życie?
Albert Einstein, Winston Churchill, i inne "osobniki" byli według ciebie głupcami?
No rzeczywiście, popłynąłeś.
życzę ci zatem, żeby siedzenie bez celu, bez planu, i zwykłe lenistwo, rzeczywiście zapewniły ci ciekawe i satysfakcjonujące życie.
Obawiam się jednak że "kto nic nie planuje, planuje nic nie mieć."
Pozdrawiam.

1 czerwca 2010 02:41  
Blogger Grzegorz pisze...

Zawada.tv -- nie ma się co emocjonować, chłodno przeczytaj jeszcze raz co napisałem, może wtedy zrozumiesz. Szczególnie słowa adresowane dla Ciebie. Płynięcie nie oznacza stanie w miejscu i lenistwo, to właśnie rozwój, ale zgodny z np naszymi genetycznymi predyspozycjami, jak pisałem, ze świni konia nie zrobisz, a ludzie uwielbiają to robić, ileż to lekarzy było by lepszymi mechanikami, itd, ale albo sobie coś ubzdurają, albo muszą... bo rodzina tak chce...
Dwa słowa o Albercie i Winstonie, kiedyś też byłem omamiony sloganami oni osiągnęli, byli wielcy, ale mam już bardziej dociekliwe podejście, poznaję ich biografie, bo być może warto zgłębić autora tych niesamowitych cytatów! I buch! zgłębiam i uciekam od gościa jak najdalej, tak nieszczęśliwego osobnika trudno spotkać na swojej drodze... te cytaty i przemyślenia to tylko rodzynki, często nikomu do niczego nie potrzebne...

Lenistwem i brakiem planu jest żarcie gotowego, czyli sposobu na życie czerpanego od innych. Zrób sobie danie, a zobaczysz że inaczej smakuje ;)

1 czerwca 2010 12:18  
Anonymous Zawada.tv pisze...

Wiec nie próbujmy być świnia ani koniem.
Wystarczy że będziesz się rozwijał w ramach własnego gatunku (tak tak, wiem co to jest metafora, ale metafora może być trafna lub nie)

Rozwój zgodny z naszymi genetycznymi predyspozycjami- mógłbyś taki wybrać, gdybyś tylko potrafił określić co wynika z genów- Tak, Pudzian nie będzie skakał jak Małysz.

Ale lenistwo, kompleks prowincjonalny, nieśmiałość, brak pewności siebie, błędne przekonania o pieniądzach, problemy z motywacją, wysoki poziom stresu, lenistwo- to NIE SĄ cechy, które warto rozwijać, te cechy nie przyniosą ci szczęścia, są to cechy które warto zmienić- bez grzebania w genotypie.

A żeby je zmienić- Przestań zwlekać ! Zacznij działać !

1 czerwca 2010 23:25  
Blogger Grzegorz pisze...

Te cechy które wymieniłeś są częstokroć niezmienialne, jak można zmienić naturę lenia? Osoby leniwe maja naturę temperamentu sprzyjającą tej postawie.

Najbardziej nieszczęśliwe są osoby nie potrafiące siebie zaakceptować, czy to ci leniwi, czy nieśmiali. Nie chodzi o rozwijanie tych cech, tylko akceptację i rozwijanie innych cech, które dadzą radość :-)

Niedawno miałem przyjemność spotkać ciekawą osobistość. Był to pan dość zamożny, w pewnym wieku i właśnie o tym z nim rozmawiałem, o lenistwie. Opowiedział mi coś ciekawego, że najbardziej żałuje w swoim życiu jednej rzeczy, że walczył z lenistwem, że zapychał czas choćby idiotycznymi sprawami, byle coś robić. Teraz delektuje się lenistwem, i mówi, gdybym przeżył życie jak przeżyłem, ale pozwalał sobie na czas gdzie bym się tylko leniwił, byłbym szczęśliwy. Ciało inaczej by się czuło, umysł byłby spokojniejszy...

Nic nie zmieniaj, tylko się zastanów, jeżeli będziesz pewny, wtedy działaj, nie jedz zupy gorącej ;-)

1 czerwca 2010 23:46  
Blogger Aleksandra pisze...

Grzegorzu czyli co ? uważasz że osoba która wywodzi się z biednej rodziny pozostanie biedna? głupota, trudno masz własne zdanie ale zgadzam się z ZawadaTv życzę Ci szczęśliwego życia bez celu ;-).
A cytaty są tu po to bo wyrażają tak wiele, ale jak ktoś nie rozumie to trudno ;-] Jego sprawa. Pozdrawiam.

3 czerwca 2010 11:34  
Blogger Aleksandra pisze...

Grzegorzu gdyby ten pan o którym pisałeś, nie walczył z lenistwem na pewno nie był by zamożny ;') No bo jak leniwy człowiek może pracować gdy nie walczy z lenistwem ? nic by nie osiągnął. On teraz tylko tak mówi.

3 czerwca 2010 11:37  
Blogger Grzegorz pisze...

Jest taki problem, nie znam za bardzo osób wywodzących się ze środowiska biednego, które stały by się bogate, prócz tych co w ostatecznym rozrachunku mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Nie dotyczy to ludzi mniej więcej zamożnych, którzy pracą całego życia doszli do jakiegoś tam statusu.
Gość o którym wspominałem, był bardzo pracowity, pisałem o tym, ale zamiast wolny czas spędzać na odpoczynku (powiedzmy lenistwie) a dokładniej, np parę godzin w niedzielę, raz w tygodniu wyłożyć się i nie ruszać w ogóle. Zamiast tego ogarnia człowieka dziwny stan przymusu działania.

Oskarżenie mnie o brak celu w życiu jest nie na miejscu, osobiście dążę do bardzo wysokiego celu, czyli bycia najlepszym na świecie w pewnej profesji. Mam można by powiedzieć niebotyczny cel, ale widzę, że wymijam innych o lata świetlne a dopiero zaczynam :] i nie jest moim celem bycie najlepszym ot tak, ale dla tego, by zmienić przez to choć kawałek świata na lepsze :) Cel bycia zamożnym jest dla lekko upośledzonych, pieniądze same się pojawiają, jak jest się dobrym, jak się na nie zasługuje, i jak nie są celem :)

Pozdrawiam (nie odpowiedziałaś na postawione poprzednio pytanie;)

3 czerwca 2010 18:24  
Blogger Grzegorz pisze...

Na razie znikam, nikt nie chce konstruktywnie konwersować, Pozdrawiam!

3 czerwca 2010 18:57  
Blogger Aleksandra pisze...

Do konwersacji zapraszam na gadu-gadu lub na maila ;-) Mail podany w zakładce "Kontakty" a gg 11369033

4 czerwca 2010 13:24  
Blogger Grzegorz pisze...

W odpowiednim momencie się pewnie odezwę, na razie mam zbyt wiele zajęć, i będą się nawarstwiać przez parę tygodni ;-)

Pozdrawiam!

4 czerwca 2010 16:18  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

Linki do tego posta:

Utwórz link

<< Strona główna